W piątkowe popołudnie, 29 sierpnia, w Kaliszu miała miejsce Nadzwyczajna Sesja Rady Miasta. Wydarzenie to przyciągnęło uwagę ze względu na planowane głosowanie dotyczące odwołania Sławomira Lasieckiego z funkcji Przewodniczącego Rady Miasta. Pomimo kontrowersji, które towarzyszyły tej sytuacji, Lasiecki utrzymał swoje stanowisko.
Próba odwołania przewodniczącego
Inicjatywa zorganizowania nadzwyczajnej sesji wyszła od klubu KO. Wniosek o odwołanie Lasieckiego był następstwem incydentu, podczas którego przewodniczący został zatrzymany przez policję za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu oraz za agresywne zachowanie. Dodatkowo, zarzucano mu lekceważące podejście do radnych i nieefektywne prowadzenie sesji. W głosowaniu udział wzięło 18 radnych, z czego 12 sprzeciwiło się odwołaniu, 5 było za, a jeden głos uznano za nieważny.
Reakcje na wyniki głosowania
Wyniki głosowania wywołały mieszane reakcje. Magdalena Sekura-Nowicka z klubu KO wyraziła swoje zaniepokojenie, podkreślając, że mimo wszystko będą kontynuować działania w tej sprawie z powodu wątpliwości prawnych dotyczących przebiegu głosowania. Z kolei Sławomir Lasiecki odniósł się do sytuacji, wyrażając żal z powodu oskarżeń, które jego zdaniem były niesprawiedliwe.
Opinie innych radnych
Głos zabrali także przedstawiciele innych ugrupowań politycznych. Radny Artur Kijewski z PIS skrytykował klub KO za skupianie się na prywatnych sprawach radnych, sugerując, że powinni raczej przyjrzeć się własnym działaniom. Eskan Darwich z Polski 2050 zwrócił uwagę na brak spójności w klubie KO, który nie potrafił zmobilizować wszystkich swoich członków do obecności na sesji.
Kontekst polityczny
Cała sytuacja odzwierciedla szersze napięcia w lokalnej polityce Kalisza. Głosowanie pokazało, że mimo oskarżeń pod adresem Lasieckiego, jego pozycja w radzie pozostaje silna. Z drugiej strony, działania klubu KO sugerują determinację w dążeniu do zmian i poprawy standardów w samorządzie.
Podsumowując, piątkowe wydarzenia w Radzie Miasta Kalisza ukazały nie tylko polityczne różnice, ale także osobiste konflikty między radnymi. Jest to sytuacja, która z pewnością będzie miała dalsze konsekwencje w lokalnej polityce.